Małgorzata Dawidiuk

Ikony cienie

Przeżywanie, ściśle określonego przez zasady ikonopisania, mozolnego budowania, warstwa po warstwie, materialnej struktury ikony jest udziałem tylko jej twórcy. Tylko on stąpa po...

Galeria Piwnice

Rozpoczęcie: 5 kwietnia 2012, g. 18:00
Zakończenie: 6 maja 2012

Przeżywanie, ściśle określonego przez zasady ikonopisania, mozolnego budowania, warstwa po warstwie, materialnej struktury ikony jest udziałem tylko jej twórcy. Tylko on stąpa po kolejnych stopniach wtajemniczenia, chcąc osiągnąć oświecenie, niezbędne do tej szczególnej pracy, będącej jednocześnie, dla obdarzonych darem umiejętności tworzenia ikon, głęboką, kontemplacyjną modlitwą. Świat może oglądać i przyjmować ikonę tylko jako warstwę zewnętrzną; wyobrażenie, obraz – i, w zależności od stopnia rozwoju religijnej duchowości, odczuwać w niej emanację mistycznej obecności Boga, anielskich bytów i świętych. Małgorzata Dawidiuk została obdarzona podwójnym darem wnikania w dwoistą; fizyczną i du¬chową, materię ikon: jako wyposażona w akademicką i teologiczną wiedzę artystka, tworząca dokładnie wedle tradycyjnych zasad te nowe, zamawiane na potrzeby religijnego kultu, jak i konserwatorka tych już istniejących, starych – w których materię może wkraczać powrotną drogą, idąc śladami gestów ich twórców, aż do pierwotnej warstwy drewna. Kolejne długotrwałe etapy przygotowania deski, przeklejania jej płótnem, kilkakrotnego gruntowania, złocenia, szkicowania kompozycji, nakładania wielu warstw far¬by; od najciemniejszych tonów wychodząc, aż po, na samym końcu kładzione, najjaśniejsze światła – to nie tylko proces malowania. To przede wszystkim mistyczny rytuał wydobywania z bezkształtnej materii wcielonej w nią cząstki idei, blasku boskości. Tak pojęta materia ikony, jej szczególna „cielesność”, jest źródłem inspiracji dla niezwykłej sztuki Małgorzaty Dawidiuk.

Podobnie jak Jerzy Nowosielski, najwybitniejszy polski artysta wypowiadający się językiem form, symboli i znaczeń wywiedzionych z ikony, tak i ona, wyszedłszy z kanonicznego jej pisania, weszła w obszar sztuki głęboko osobistej, opartej na jej własnym, jednostkowym przeżyciu. I tak, jak ten wybitny artysta, i ona pojmuje ikonę jako doskonałe połączenie abstrakcji z figuracją i ich wzajemne dopełnienie. Lecz Nowo¬sielski zwracał się przede wszystkim ku intelektem – i wiarą – zgłębianej idei i z nią związanym treściom, i materię farby i podobrazia, traktując jako konieczny nośnik, redukował do niezbędnego minimum. Małgorzata Dawidiuk natomiast zawierza intuicji, popartej wieloletnim obcowaniem z fizyczną materią ikony i skupia się sensach zawartych w sensualnych, zmysłowych walorach plastycznego tworzywa. Tak jak w malarstwie materii, poprzez nie wyraża własne emocje, przemyślenia i doznania – również te czysto duchowej natury. Swoje obrazy artystka nazywa „ikonami cieniami”. Mówi, że do powstania cienia potrzebne są trzy elementy: światło, tło – i kształt, osoba; bryła materii pomiędzy nimi. Cień jest ulotnym i nietrwałym dowodem na wzajemną relację dwóch pozostałych. „Ikona cień” jest tak właśnie rozumianym „cieniem”: śladem oświecenia, prawom materii poddanej, cielesności człowieka przez Światło, intuicyjnie przeczuwanym dowodem na istnienie Jego emanacji.

Czcząc starodawne obrazy i cienie, przekazane Kościołowi jako znamiona, i od prastarych czasów nakreślone znaki prawdy, nade wszystko przenosimy łaskę i prawdę, przyjmując ją jako wypełnienie Zakonu.1

„Ikony – cienie” to artystyczne byty otwarte na dopełnienie ich własnymi emocjami, wrażliwością i prze-czuciami odbiorców: artystka odsuwa się poza dosłowność wyobrażeń, zostawiając dla nich miejsca nie¬dopowiedziane lub puste. Mięsistą materią gruntu zaznacza zaledwie wysmukłe zarysy sylwetek, sugeruje schemat ikonograficzny konfiguracją namalowanych lub nakładanych, plastycznych, półkolistych, złotych nimbów. Maluje najczęściej na starych deskach, pochodzących ze zniszczonych cerkwi, nasączonych pa¬mięcią modlitw i gestów religijnych obrzędów. Ingeruje tylko nieznacznie w ich materię, często pozwalając się jej kierować. Wykorzystuje ich kształt, barwę starego drewna, rysunek słojów, ich kręgi wokół sęków, ślady destrukcji. Dopełnia je przestrzennymi złotymi aureolami, podkreślając ich charakter acheiropitów (acheiropoietos) – „nie ręką ludzką uczynionych” obrazów. Z podobnym szacunkiem podchodzi do reliktów starego, z miejsc religijnego kultu pochodzącego płótna. Nakleja je na podobrazia i oszczędną ingerencją gruntu i monochromatycznej warstwy malarskiej podkreśla ich spracowaną, znamionami przemijania na¬znaczoną fizyczność. Do jego naturalnego koloru zszarzałej bieli dostosowuje walory szarości i cienie barw, którymi maluje zarówno zarysy postaci, jak i barwi przestrzenne, szare półksiężyce nimbów. Pozwala mu przemawiać swoją obecnością świadka minionego czasu, wsączoną weń tajemnicą. Pomimo wizualnej ciszy i kompozycyjnego spokoju „ikony – cienie” Małgorzaty Dawidiuk emanują skondensowaną, wewnętrzną ekspresją. Ślady spontanicznego nakładania masy gruntu, mocnych żłobień reliefowo zarysowanych wydłużonych sylwetek, dynamicznych malarskich gestów i akcentów mocnych kolorów są zapisem głęboko emocjonalnego dialogu artystki z materią. Prowadzonego z użyciem całej jej wiedzy, doświadczeń, bagażu podświadomych doznań, ale i, a nawet przede wszystkim, z użyciem wyczulonego – wrażliwością i głębią duchowych przeżyć – instynktu artysty. Dialogu wiedzionego z jej obojętnym bezkształtem, któremu formę i treść nadaje tylko Bóg – i, na jego obraz i podobieństwo stworzony, człowiek.

 

Stanisława Zacharko

 

1 Z kanonu 82 Soboru Trullańskiego (691-692 r.), za Jarosław Giemza, wstęp do katalogu Małgorzaty Dawidiuk Ikona cień, Galeria Sztuki Współczesnej w Przemyślu, 2010 r.