Paweł Frąckiewicz

Stan wrzenia

Nieuchwytna widzialność tego, co niewidzialne....

Galeria Piwnice

Rozpoczęcie: 17 lutego 2012, g. 18:00
Zakończenie: 4 marca 2012

„Stan wrzenia…”

Stosuję prostokątny, tradycyjny format obrazu. Jednocześnie kwestionuję i naruszam go, poddaję w wątpliwość przez ekspansywność form wdzierających się niejako spoza ramy. Dodatkowo w polu obrazu spotykają się formy geometryczne twarde z organicznymi miękkimi, które kreślę nie odżegnując się od gestów spowinowaconych ze sztuką Dalekiego Wschodu. Balansuję pomiędzy pozytywem i negatywem po to, by zachwiać relację „obecnego” i „nieobecnego”. Tworzę obraz absorbujący otaczającą przestrzeń, zasysający ją ku sobie. Granica wnętrze – zewnętrze zanika. Obraz wyzwala swój potencjał objawiając się w rozmaitych postaciach, także jako wizerunek quasi fotograficzny, wizerunek efemeryczny – umykające, nietrwałe odbicie, czy jako obraz mentalny. Zależy mi na tym aby obrazy natury, oparte na motywach zaobserwowanych w przyrodzie, stały się również obrazami natury obrazu.

W moich poszukiwaniach omijam trakt tradycyjnie pojmowanej syntezy i analizy, wybierając wariantowość, która daje mi możliwość pochylenia się nad każdą sytuacją z osobna. W materii objętej konturem wyzwalam proces permanentnego jej zagęszczania prowadzący do stanu wrzenia. Kontur jest tylko szkicem a skończone dzieło to studium do dalszych prac.Stan wrzenia przejawia się w ustawicznej zmienności, która jednak nie przeszkadza samointegracji obrazu.Formy istniejące na pograniczu rzeczywistości i majaczenia są przedmiotem i zjawą jednocześnie; szybko tracą swoją tożsamość i odchodzą ku innym kształtom i figurom, niemal rozpuszczając się w szarym powietrzu tła. Egzystują niczym zjawy, które charakteryzyją się ukradkową i nieuchwytną widzialnością tego, co niewidzialne. Ich niejasny status dodatkowo uwypukla sąsiedztwo fragmentów wyraziście obecnych. Chciałbym, aby było to postrzegane jako „dosłowne” ucieleśnianie czy wizualne „udosłownienie” dialektyki widzialnego i niewidzialnego, żeby wiodło ku odsłanianiu (się) bytu.

Paweł Frąckiewicz

sierpień 2011