Aleksandra i Bogusław Dobrowolscy

Wystawa ceramiki

Świat form ceramicznych...

Galeria Na Piętrze

Rozpoczęcie: 9 marca 2012, g. 18:00
Zakończenie: 1 kwietnia 2012

Aleksandra Dobrowolska

 

Aleksandra Dobrowolska glinę, tę prastarą materię sztuki uważa za medium najbardziej adekwatne dla swoich wypowiedzi artystycznych. Jej uległość ją fascynuje i wymusza szacunek dla natury oraz współdziałanie z nią. Prowokuje do poszukiwań formalnych wyrażających zarówno emocje jak i ekspresję zaklętą w naturze. Autorka przez spiek, polewę lub jej brak, kolor, odcisk, fakturę – ślad ręki lub narzędzia, nie do końca przewidywalne działanie ognia na wysuszoną strukturę, określa wszystko co jest uzewnętrznioną implikacją psychiczno-fizycznych przeżyć. I I nterpretuje to, co określa emocje i egzystencję. Ceramicy o naczyniach mówią skorupy. Dla Dobrowolskiejciało jest jak skorupa – kształt, wyrażający wewnętrzny dramat istnienia; chorobę, ból, lęk, radość, płodność, erotyzm, trud porodu. Rozgrywany jest w naszym wnętrzu – psychice, uświadomionych lub nie emocjach i uzewnętrznia się ruchem i kształtem, mową ciała. Dla niej nasze ciała są metaforycznymi skorupami skrywającymi wewnętrzną przestrzeń przeżyć. Modeluje za pomocą wałków dynamiczne ciała lub torsy zawsze bezgłowe, bo przecież mimika twarzy kłamie. Dramat egzystencjalny człowieka strawestowała w skorupach, których formę choć elastyczną, miękką i nieprzewidywalną oswoiła kształtem i wielkością swoich dłoni, dotykiem ręki lub narzędzia. Jej zmysłowe skorupy są wypełnionewielowarstwowymi, często zrolowanymi, cienkimi warstwami gliny, formalnym ekwiwalentem dramatu ludzkiej egzystencji. I I ch wnętrza są sprzeczne z zewnętrzną, wygładzoną, matową lub lśniącą szkliwem powierzchnią. Pozbawiła je pierwotnej funkcji wypełniając ich wnętrza. Poprzez niewielką skalę, pewną poręczność typową dla naczyń prowokują widza do sprawdzenia ich gładkości, chropowatości, temperatury określonej barwą. Pobudzają u widzów zmysł dotyku, kuszą do gładzenia lub przeciwnie – chłodem barwy i chropowatością zniechęcają. Zdumiewają i zachwycają różnorodnością kształtów, barw, fakturi odcieni gliny te wykreowane przez Autorkę, zastygłe w ogniu skorupy.

Elżbieta Staniszewska

 

Świat form ceramicznych wydaje się nieskończony. Jest w nim różnorodność przejawów bliska pomysłowości natury. A jednak daje się on uporządkować i sklasyfikować metodami znanymi ze świata flory i fauny. Większość form zawsze podpada pod ogólnie znane i uznane kategorie, należy do ścisłego kanonu, czy stanowi tzw. typowy przykład.Są jednak i takie, które nastręczają pewien kłopot. I I ch odmienność, niezwyczajność, oryginalność nie daje się łatwo zaszufladkować – potrafi zadziwić niezwykłością konceptu i nieprzewidywalną pomysłowością.

Mariusz Knorowski

 

Bogusław Dobrowolski

 

Bogusława Dobrowolskiego inspiruje natura – przejawia się to w motywach antropomorficznych
i zoomorficznych jego rzeźb ceramicznych i naczyń. Mówi, że człowiek jest inspirujący jako model. Jednak nie sam motyw jest ważny a jego przestudiowany ruch zatrzymany w kształcie. Znalazł analogię między obrotowym ruchem toczonego na kole naczynia a wirującym wokół własnej osi ciałem tancerki. Sumą ich jest wydłużony, smukły wazon z umieszczoną na powierzchni linearną sylwetką tancerki w szkliwionej sukience, której włosy siłą odśrodkową wprowadzone w ruch wystają poza powierzchnią naczynia.
Jego ceramiczne rzeźby – portrety są syntetyczną, wyszukaną formalnie interpretacją modelek z ażurowymi włosami i oczami. Zadziwiają bogactwem kolorów gliny, tlenków metali, szkliw. Gdy na coś patrzymy odbija się ten obraz na powierzchni naszych tęczówek. Ażur oczu portretowanych osób to zabieg, dzięki któremu możemy zbliżając się do rzeźby patrzeć na otoczenie poprzez te ażurowe oczy, jak przez dziurkę od klucza. Może wtedy zobaczymy więcej?
Jest autorem wielu unikatowych dzbanków ceramicznych. Pierwszą inspiracją był wielbłąd, który gromadzi wodę w swoim garbie na długi okres czasu, więc jest funkcjonalny związek między jego garbem a pękatym
korpusem dzbanka. Tę formalną zbieżność wzmocnił dodając swoim dzbankom nogi. Przywykliśmy do tego, że nie tylko my i zwierzęta mamy nogi, ale również krzesła, fotele, stoły. Są one konstrukcyjnie i formalnie elementem
całego mebla. Dzbanków dziwią, przecież one i tak są stabilne. Dobrowolski wyposażył swoje dzbanki w nogi, które odtwarzają w studyjny sposób ruch zwierząt: stęp, kłus, przysiad, zatrzymanie, odpoczynek. Muszą mieć minimum trzy punkty podparcia by spełniając prawa fizyki były statyczne i by dawały wrażenie ruchu zapamiętane
z obserwacji zwierząt. Przeniósł istotę ruchu a nie skopiował go. Ustawione obok siebie tworzą intrygującą kolekcję, z której trudno byłoby wybrać jeden, najciekawszy. Każdy z nich jest autonomiczną, żartobliwą formą, która kusi kształtem przyszłego użytkownika. Wyeksponowany na półce może być unikatową rzeźbą; napełniony herbatą na stole – dzbankiem, pretekstem do rozpoczęcia rozmowy.

Elżbieta Staniszewska

 

Zastanawia wszechstronność, której towarzyszy umiejętność zobaczenia w ceramicznym formacie zarówno
kadru pejzażu, jak i w zwyczajnym z pozoru naczyniu analogii o zoomorficznej proweniencji. N N iektóre przedstawienia figuralne i portretowe przywołują na myśl amulety i rekwizyty zapoznanych rytuałów. Szczególne miejsce zajmują formy animalistyczne, niektóre konsekwentnie rozwijane w dłuższych seriach i wariantach, w których pobrzmiewa echo dawnych wierzeń.

Mariusz Knorowski