Mirosław Pawłowski

Kamuflaż / grafika

Biuro Wystaw Artystycznych w Kielcach zaprasza 8 października o godz. 18 na wernisaż wystawy grafiki Mirosława Pawłowskiego „Kamuflaż”. „Człowiek wpisany w dwa światy...

BWA w Kielcach

Rozpoczęcie: 8 października 2021, g. 18:00
Zakończenie: 29 października 2021

Biuro Wystaw Artystycznych w Kielcach zaprasza 8 października o godz. 18 na wernisaż wystawy grafiki Mirosława Pawłowskiego „Kamuflaż”.

„Człowiek wpisany w dwa światy – subiektywny i obiektywny – przez całe życie doskonali się w przekraczaniu ich granic. Przywdziewa różnego rodzaju maski, buduje wokół siebie swoiste pancerze, postrzegany jest jako figura mglista, zamknięta, niedostępna i powierzchowna. Zasłaniając twarz lub oczy, tworzę w ten sposób „bohaterom” moich grafik specyficzny rodzaj maski. Czyniąc to, rozpoczynam dyskurs na temat potencjalności znaczeń, potencjalności samego obrazu. Twarz mówi. Mówi w tym sensie, że to właśnie ona umożliwia i rozpoczyna wszelki dyskurs — napisał Levinas. Między początkiem a jego graficznym skutkiem rozpościera się możliwy obszar owego dyskursu. Dzięki odpowiednim programom komputerowym wygenerowałem cyfrowo postać, chciałoby się powiedzieć, człowieka uniwersalnego. Następnie multiplikując twarze „modela”, doprowadziłem do sytuacji, w której następowało nierozerwalne połączenie intencji z realnością. Sztuczne, cyborgowe maski zaczęły żyć własnym życiem. Stały się potencjalnym wizerunkiem każdego z nas” – napisał artysta o swojej twórczości.

Ryszard K. Przybylski napisał we wstępie do katalogu wystawy: „…W Kamuflażach artysta zmienił jednak reguły gry. Bo przecież nie walka miała już być przedmiotem refleksji. Jej miejsce zajęła mimikra. To dlatego pole gry przeniesione zostało do świata przedstawionego konstruowanego cyklu. Ostatecznie problem: obiektywne vs subiektywne, mógł zostać sformułowany inaczej: tożsame vs zmienne czy też: autentyczne vs udawane. A to dało się już bez żadnych przeszkód zwizualizować w niemal teatralny sposób. Pawłowski sięga przy tej okazji do rozważań Levinasa. Pokazując wizerunki zamaskowanych twarzy, formułuje jednocześnie pytanie o ich ukrytą prawdę i towarzyszący im fałsz. Twarz, jak maska,coś ujawnia i coś skrywa. Twarz naga, twarz sama w sobie jest – według Levinasa – znaczeniem bez kontekstu. Ale twarz zamaskowana właśnie na kontekst się otwiera. Właśnie w polu takich konfrontujących się racji prowadził dotąd Pawłowski swą artystyczną grę. Postanowił ją jednak zasadniczo przemodelować. Było to następstwem wyciągnięcia konsekwencji z podejmowanych dotąd zagadnień. I tak oczywiste na pierwszy rzut oka maskowanie twarzy, które stwarzało bogate możliwości dla artystycznej kreacji, ujawniło Pawłowskiemu swój ukryty sens. I nie było wcale tak niewinne jak się mogło początkowo zdawać. Cały ten problem lokował się bowiem w obszarze filozofii obecności. Wobec maski twarz pozostawała wszak źródłowo pierwotna. Wyprzedzała ją. Tym samym zaś reprezentowany przez maskę sens warunkowany był odniesieniem do twarzy. I przez nią, nieważne czy pośrednio, czy też bezpośrednio, kształtowany. Wynikały stąd też ciekawe konsekwencje dla znaczeń budowanych przez podejmujące ten temat grafiki. Otóż nie tyle mogły one tworzyć, ile odtwarzały sensy już wcześniej istniejące. Odnosiły się bowiem do świata, który egzystował nie tylko obok, ale zawsze przed nimi. W gruncie rzeczy grafiki te musiały być skazane na funkcję ilustracyjną wobec gdzie indziej stawianych zagadnień.
W nowych cyklach Kamuflaż – Skaner i Kamuflaż – Kod Pawłowski uwalnia się od myślenia w kategoriach gry. Nie ma już w nich bowiem twarzy, która byłaby reprezentowana przez obiektywizującą fotografię i maski, którą dałoby się identyfikować z subiektywnym artystycznym gestem. Wizerunki twarzy, jej osobliwe symulakra, wygenerowane zostały z graficznych programów komputerowych. Oczywiście, można dopatrywać się w nich idealizacyjnego przedstawienia głowy. Przyjęcie takiego punktu widzenie powtarzałoby wspomnianą prawidłowość. Ta wyidealizowana postać głowy byłaby wtórna wobec głów realnych. Ale można to rozumieć inaczej. I ku takiemu rozwiązaniu zdaje się skłaniać również Pawłowski. Tych głów nic nie poprzedza. One same produkują własne znaczenia. Zostały zgodnie z określonym programem zrobione i odtąd reprezentują tylko siebie. Jako głowy? Czy może jako efekt działania programów? Pawłowski nie chce w tym zakresie stawiać żadnych ograniczeń. Zdaje się sugerować jedynie tyle: ta twarz sama z siebie nie rozpoczyna żadnego dyskursu, choć może zostać w podobnym celu wykorzystana; zależy od kontekstu, choć będzie nim w pierwszym rzędzie środowisko informatyczne; głowy nabierają znaczenia w sytuacyjnych kombinacjach z innymi głowami, ale kombinacje te można dowolnie zmieniać, wytwarzając w ten sposób coraz to nowe znaczenia. Czy jest to opowiedzenie się za obiektywizmem czy subiektywizmem? Z pewnością jest to zupełnie inne postawienie tego starego problemu.