Paweł Frąckiewicz

Rzeczy, których nie ma / grafika

Biuro Wystaw Artystycznych w Kielcach zaprasza 8 października o godz. 18 na wernisaż wystawy grafiki Pawła Frąckiewicza „Rzeczy, których nie ma”. Dorota Miłkowska...

BWA w Kielcach

Rozpoczęcie: 8 października 2021, g. 18:00
Zakończenie: 29 października 2021

Biuro Wystaw Artystycznych w Kielcach zaprasza 8 października o godz. 18 na wernisaż wystawy grafiki Pawła Frąckiewicza „Rzeczy, których nie ma”.

Dorota Miłkowska napisała we wstępie do katalogu wystawy: Wrocławski artysta od wielu lat rozbija w swych pracach świat na drobniejsze części unaoczniając widzom, że to z nich w istocie świat się składa. Czyni tak niezależnie od tego, czy kreuje surrealne obrazy, czy rysuje realistyczne „portrety natury”. Przykładem tych drugich są rysunki zatytułowane Drzewa stojące z 2005 roku. Frąckiewicz skrupulatnie oddaje w nich mięsistość kory dębu, strukturę leśnego runa oraz „płaskorzeźbę” powierzchni pola rozciągającego się poza cienistą linią, jaka wyznacza krawędź lasu.
Realistyczne ujmowanie detali, osiągnięte dzięki doskonałemu opanowaniu warsztatu rysowniczego, nie oznacza jednak zaniedbania całościowego efektu. Spojrzenie na niego pozwala odczuć zachwyt artysty nad naturą, nad jej impresyjnie doznanym pięknem. Mocno wyeksponowana gra światła, rozkładającego się na zróżnicowanych fakturach oraz równomiernie zalewającego partię nieba, rozciągającego się ponad nisko osadzonym horyzontem, służy nie tylko uwiarygodnieniu obrazu, ale także, podobnie jak w pracach norymberskiego mistrza, nadaje obrazowi szczególną emocjonalność.
Niektóre z motywów obecnych w przedstawionych pracach, takie jak: chropowate pnie drzew i rytmiczne bruzdy znaczące pola, artysta przeniósł do serii Drzew leżących z 2011 roku. Wspomniane elementy uzupełnił o kolejne, także przejęte z natury: przycięte konary i wyrwane z ziemi korzenie. Jednak efekt całościowy, jaki osiągnął, jest zupełnie odmienny od wykreowanego w poprzednim cyklu. Zależy on od zmiany, jaka nastąpiła w podejściu do detalu. Część z wybranych z natury motywów została przez artystę podzielona na mniejsze fragmenty i przekształcona w zgeometryzowane, dążące ku abstrakcji formy. Konsekwencją tego zabiegu było odrealnienie obrazu. Przyczyniła się do niego także dokonana przez twórcę zmiana akcentów chromatycznych.
Nadnaturalnie rozjaśnił on niektóre partie organicznych struktur, a w miejscach szczególnie zaciemnionych dodał białe akcenty w postaci krótkich, załamanych kresek. Zdecydował się także na repetycję pewnych partii i zakomponowanie z nich nawarstwiających się układów. Dla ich pełniejszego wyeksponowania, w niektórych pracach podniósł umowną linię horyzontu aż do górnej krawędzi arkusza papieru.
Widoczne w Drzewach leżących zainteresowanie kreacją abstrakcyjnych struktur i zderzaniem ich z realistycznie ujmowanymi elementami już wcześniej ujawniło się w twórczości artysty. W serii Byków, realizowanej od 1999 r., Frąckiewicz wykorzystał wizerunki tytułowych zwierząt jako punt wyjścia dla szeregu permutacji, polegających między innymi na wzbogacaniu sylwetek byków o drobne detale, często o nieorganicznej proweniencji. Ich uzupełnieniem były ażurowe konstrukcje, wyrysowywane wzdłuż krawędzi prac. Dynamika prowadzenia tworzących je linii skontrastowana została z dostojnym bezruchem potężnych zwierząt.
Podobne, utkane z prętów i siatek struktury odnajdujemy w ostatnich realizacjach Frąckiewicza. Tym razem artysta zestawia je z przedstawieniami księżyca w nowiu – obecnego na rysunkach, jak się wydaje, głównie po to, by odbitym od swej powierzchni światłem wydobyć niuanse filigranowych konstrukcji. Trudno nie doznać wrażenia, że tworząc je artysta „schodzi o poziom niżej” – angażuje całą swoją uwagę, by wzbogacić detale o jeszcze mniejsze składowe: zaczynając od delikatnego rozerwania linii konturów, aż po ujawnianie faktury zarysowywanego papieru. Efektem tych „mikrozabiegów” jest migotliwa srebrzystość form, wprowadzająca do prac szczególną, nostalgiczna nutę. „W moich poszukiwaniach omijam trakt tradycyjnie pojmowanej syntezy i analizy, wybierając wariantowość, która daje mi możliwość pochylenia się nad każdą sytuacją z osobna. W materii objętej konturem wyzwalam proces permanentnego jej zagęszczania prowadzący do stanu wrzenia”1 wyjaśnia artysta, dodając: „Kontur jest tylko szkicem, a skończone dzieło to studium do dalszych prac”2, co niewątpliwie brzmi jak obietnica kolejnych estetycznych doznań złożona odbiorcy.

Wystawa potrwa do 29 października.