Krzysztof Zając

Biało-czerwona

Biuro Wystaw Artystycznych w Kielcach kurator wystawy Stanisława Zacharko-Łagowska i Artysta Krzysztof Zając zapraszają na wernisaż wystawy fotografii „Biało-Czerwona” Galeria Dolna BWA w...

Galeria Dolna

Rozpoczęcie: 4 listopada 2022, g. 18:00
Zakończenie: 2 grudnia 2022

Biuro Wystaw Artystycznych w Kielcach
kurator wystawy Stanisława Zacharko-Łagowska i Artysta Krzysztof Zając
zapraszają na wernisaż wystawy fotografii „Biało-Czerwona”

Galeria Dolna BWA w Kielcach
4 listopada 2022 | godz. 18.00
ul. Kapitulna 2, 25-011 Kielce

„Od XVI wieku, kiedy to martwa natura zaczęła funkcjonować jako odrębny gatunek malarski, służy ona artystom nie tylko do tworzenia efektownych kompozycji
złożonych z wyszukanych kształtów, kolorów i struktur materii przedmiotów, warzyw, owoców i kwiatów, ale także do przekazywania skomplikowanych niejednokrotnie treści, zakodowanych związanymi z nimi symbolicznymi znaczeniami. W sposób naturalny, zarówno sam motyw martwej natury, jak i stwarzane przez nią możliwości metaforycznego przekazu, przejęła i fotografia, która w początkach swego istnienia, w okresie piktorializmu, zanim wypracowała własne, odrębne środki wyrazu, kroczyła śladami tradycyjnych malarskich rozwiązań.

Również i obecnie wielu fotografów, twórców fotografii inscenizowanej, sięga po ten, stwarzający ogromne możliwości, sposób plastycznej wypowiedzi. Należy do nich także Krzysztof Zając, znakomity kielecki artysta fotografik, który w tej konwencji zrealizował część swojej rozległej twórczości – między innymi ostatni obszerny, składający się z 34 fotografii, cykl „Biało-czerwona”. Jak sama nazwa wskazuje, cykl odnosi się do barw polskiej flagi narodowej, ale i – zgodnie z konwencją gatunku – do symbolizowanych przez nią polskich spraw, problemów, pojęć i wydarzeń, z historii dalszej i bliższej. Polska flaga jest w nich także głównym elementem kompozycji, w każdej fotografii odpowiednio kształtowanym i dopełnianym innymi, najczęściej pojedynczymi, przedmiotami. Jest też kompozycyjnym spoiwem, łączącym zestaw w spójną całość i nadającym mu rytm częściowo chronologicznej narracji.

Niewątpliwie na początku każdej z tych fotografii „było słowo”, wyrażone starannie przemyślaną, skomponowaną i opracowaną formą. „Słowo”, które zawsze w jakiś sposób odnosi się do polskiej racji stanu – niekoniecznie w jej oficjalnej wersji – i które często odsłania dotykającą jej trudną, bolesną lub żenującą prawdę. Autor nie pozwala odbiorcy na zbytnią dowolność interpretacji – każda z prac jest wyposażona w tytuł, który kieruje jego skojarzenia we właściwą stronę. Nie pozostawia też wielu wątpliwości; znaczeń wybranych przez siebie przedmiotów używa z zawodową inżynierską precyzją.

Autorska jest również kolejność prac w cyklu. Otwiera go „Chrzest Polski”, przedstawiający krucyfiks przybity wielkim gwoździem do biało-czerwonego tła flagi. Spod gwoździa, jak z rany, wypływa gęsta, czerwona ciecz – zakrzepła krew. Autor, wbrew spłyconej bogoojczyźnianej narracji, odnosi się tu do faktu narzucenia przez Piastów katolicyzmu siłą. i do przelewanej wówczas krwi naszych prasłowiańskich przodków, którzy stawali w obronie swoich odwiecznych wierzeń – również później, w trakcie kilkukrotnych lokalnych buntów i powrotów do pogaństwa. Krucyfiks pojawia się również w „Klerszczyźnie” oraz w „Konkordacie”. Tu jest zaopatrzony w przymocowany do niego solidny łańcuch, który zwija się w mocne kajdany, zgniatające i dławiące biało-czerwoną flagę. Nie sposób analizować tu wszystkich fotograficznych metafor z cyklu „Biało-czerwona”. Warto jednak wspomnieć o kilku tych najbardziej minimalistycznych – i może przez to najbardziej celnych i czytelnych. Należy do nich „Upadek” –gdzie polską flagę artysta zestawił ze splątanym sznurem, co odsyła widza do szerszego kontekstu, zarysowanego w „Weselu” Stanisława Wyspiańskiego i jego podsumowania gorzkim stwierdzeniem „ostał ci się ino sznur”.

Wstrząsająca prostotą i prawdą jest „Konstytucja”, gdzie ponad flagą unosi się źródło światła – żarówka; tu rozbita, i z oderwanym częściowo kablem zasilającym.

Dla podkreślenia wymowy trzech kompozycji flaga została rozpruta wzdłuż linii kolorów. To „1945” – gdzie dodatkowo został złamany drzewiec, „Lewica i Prawica” – w której obie jej części, osobno biała i osobno czerwona, kierują się w przeciwstawne strony, oraz „Variete”, gdzie rozdzielona flaga została potraktowana jak teatralna kurtyna. Centralną pozycję na tej symbolicznej scenie zajmuje brzozowy pieniek, przycięty tak, by przypominał tors tańczącego człowieka. To wręcz dosłowne odniesienie do gorszącego celowego budowania konfliktu, „tańca na grobach” i głębokich podziałów wokół wspólnej narodowej tragedii – katastrofy smoleńskiej. Do niej odnosi się także wymowna praca zatytułowana „Raport końcowy”. O pęknięciu i podziale polskiego społeczeństwa
opowiada również kompozycja „Wybory”, w której na stole – symbolu łączenia i wspólnoty, nakrytym flagą jak obrusem, stoi rozbity na dwie części biały talerz. A przecież z rozbitego talerza nie naje się nikt… Pośrednio dotyka tych samych problemów – chociaż o innego rodzaju podział tu chodzi – i „Strajk kobiet”. Lekki optymizm – ale i przestroga – zawarty został w kolejnej minimalistycznej pracy: „Jeszcze nie zginęła” to leżąca płasko flaga, która leciutko się dźwiga, i jedną tylko częścią wisi na cieniutkiej niteczce – a może na włosku?

W bardziej złożonych kompozycjach artysta przedstawił również metafory traktatów i dyrektyw; od konferencji w Jałcie, oddającej Polskę pod wpływ ZSSR („Sojusz”), poprzez traktaty NATO-wskie („Artykuł 5” (NATO)), wypaczone wewnętrzne dyrektywy („Dyrektywa”) po unijne („Unia Europejska”) i najnowsze amerykańskie („UStawa 447”). Dotknął także po-akcesyjnego problemu polskiej tożsamości narodowej („Tożsamość”) i jej zagrożeń („Globalizacja”, „Promocja”, „Stan zapalny”).

W kilku kompozycjach artysta odniósł się w dużej mierze i do sposobów, w jaki sami Polacy traktują swoje narodowe dobro – wolną Polskę. Bo wydaje się, że to właśnie o tym opowiadają fotografie takie jak „Łakoć” (te białe rękawiczki…), „Pasożyt”, „Kamieni kupa”, „Promocja”, „Złoty interes”, „Teraz, kurwa, my”, „Dyzma”. Nie omieszkał także zająć się polską megalomanią, której poświęcił wiele mówiące obrazy: „Mania wielkości”, „Polska jest najważniejsza”, „Król jest jeden”, „Chrystus Narodów” (produkt polski…) Cykl zamyka kompozycja pod tytułem „Godło”, przedstawiająca uformowany z flagi wizerunek orła przybitego gwoździem, w kagańcu i przywiązanego łańcuchem – czyżby symbol zniewolonej polskości?

Wystawa „Biało-czerwona” Krzysztofa Zająca jest dość gorzką, można by nawet rzec, że „gombrowiczowską” opowieścią i o Polakach, i o polskości. Nie sprawia przyjemności – chociaż forma tych, wysmakowanych estetycznie, inscenizowanych fotografii jest niezwykle atrakcyjna i perfekcyjnie zaprezentowana.

To wystawa, która zmusza do myślenia, do zajrzenia pod podszewkę oswojonych pojęć i przeżutych w medialną papkę zbanalizowanych wydarzeń. Dotyka prawd bolesnych i niewygodnych, bez świadomości których może i żyje się przyjemniej i spokojniej – ale czy na pewno lepiej, pełniej, z poczuciem rozumienia rzeczywistości i sprawczości we właściwym kierowaniu własnym życiem?”

Stanisława Zacharko-Łagowska