Natalia Łakomska

Natalia Łakomska / malarstwo – cykl KOROZJA

Zapraszamy na wernisaż wystawy malarstwa Natalii Łakomskiej, o godz. 18:00, dnia 9 sierpnia, 2013 r. Patronat medialny nad wydarzeniem objęła TVP, Oddział Kielce,...

Galeria Na Piętrze

Rozpoczęcie: 9 sierpnia 2013, g. 18:00
Zakończenie: 31 sierpnia 2013

Zapraszamy na wernisaż wystawy malarstwa Natalii Łakomskiej, o godz. 18:00, dnia 9 sierpnia, 2013 r.
Patronat medialny nad wydarzeniem objęła TVP, Oddział Kielce, Letnie Studio Radia Plus

„Korozja – zjawisko utleniania się żelaza, powolnego przekształcania się jego twardej i wytrzymałej, metalowej, lśniącej struktury w zmurszałą, łamliwą i porowatą materię – to proces, który budzi wielorakie skojarzenia i refleksje. Ta właściwość żelaza – jednego z najważniejszych odkryć stojących u podstaw rozwoju ludzkiej cywilizacji – bez odpowiedniego zabezpieczenia i ochrony tak łatwo i szybko przeobrażającego się w z powrotem w rdzawobrązowy pył i rudę, z której go w procesie wytopu scalono, każe zastanowić się nad kruchością dzieł ludzkich rąk, nad ich podległością wobec praw natury i z nimi związaną nieuchronnością przemijania i rozpadu. Korozja fascynuje jako fizyczny – i plastyczny – efekt relacji pomiędzy żelazem, jego mocą i twardością a ustępliwą i miękką uległością wody. Przeraża jej ogromna moc destrukcji, ale i zachwycają estetyczne rezultaty działania: bogactwo struktur, wyrafinowane barwy, rozmaitość form. We wszystkich tych – i zapewne innych – aspektach, korozja stała się dla Natalii Łakomskiej, artystki wrażliwej zarówno na urodę naturalnych materii jak i związane z nimi znaczenia, nie tylko źródłem inspiracji – także punktem wyjścia do jej plastycznych rozważań i prób identyfikacji własnych emocji związanych z przemijaniem. Jest także niezwykle istotnym środkiem wyrazu, użytym w cyklu jej ciężkich: optycznie i fizycznie, monumentalnych w charakterze, kolaży z cyklu „Korozja”. Składa się on z siedmiu wielkoformatowych kompozycji o kształcie leżącego prostokąta i rozmiarach 108 x 230 cm. Każdy z tych oryginalnych obrazów oparty jest na podobnym schemacie kompozycyjnym: część czysto malarska dopełniona jest, oddzieloną metalową listwą i zajmującą ok. ¼ powierzchni pracy, partią wypełnioną skorodowaną blachą. Całość zamykają spawane, stalowe ramy, również ulegające powolnemu procesowi rdzewienia. Tym samym każdy z nich zawiera część subiektywną, stworzoną przez artystkę i będącą malarskim zapisem jej emocji i doznań, oraz część obiektywną: obojętny emocjonalnie, autentyczny cytat z rzeczywistości – metalową płaszczyznę naznaczoną przypadkowym działaniem korozji. Horyzontalny układ kompozycyjny prac, poziome, rytmiczne malarskie linie, świetliste refleksy i dominujące w warstwie kolorystycznej różne odcienie błękitu kojarzą się – zgodnie z zamierzeniem artystki – z żywiołem wody. Kierując się jej sugestią można odpowiednio interpretować treści zakodowane nieprzedstawiającym językiem abstrakcji. W jednym (V) namalowana na płaskim, rdzawym tle połowa błękitnego kręgu, rozbitego koncentrycznymi czarnymi liniami, przyciąga wzrok niespodziewaną, hipnotyczną głębią wodnego wiru. W kolejnym (III), zdecydowana wydłużona forma „wytryskuje” jak gejzer i wykracza iluzyjną przestrzennością poza płaską powierzchnię obrazu. W innym (VI) rozsypane fragmenty niebieskich, drobnych, rozświetlonych form przypominają świetlne refleksy na wodzie. W pozostałych czyta się wyraźnie nakładający się na siebie przejrzysty rytm fal. W tym najmniej „wodnym” pojawia się w centrum zrównoważonej pionowymi podziałami kompozycji podłużny, pionowo namalowany turkusowy owal, kojarzący się z niebem odbitym w wodzie. W każdym z tych bardzo efektownych plastycznie obrazów błękit, sugerujący płynną materię wody, zderza się z rudymi brązami i ugrami rdzy; zarówno tej namalowanej jak i tej realnej. W niektórych dopełniony jest mocną czerwienią , optycznie żarzącą się w zestawieniu z chłodem błękitów.

Artystka, aczkolwiek sugeruje w krótkim wstępie kierunek interpretacji swoich prac, pozostawia je otwarte na skojarzenia odbiorcy. Odsłania mu czytelny dialog, na którym oparta jest każda z nich: dialog pomiędzy jej twórczymi zamierzeniami a przypadkiem kierowaną destrukcją, pomiędzy materią przez nią stworzonej „rdzo-podobnej” wysmakowanej malarskiej tkanki a realnym fragmentem materii rzeczywistości, jaką stanowi prawdziwie skorodowana płaszczyzna metalu. Zderza swoją – człowieczą – kreatywność z rozkładem wpisanym w naturalny porządek rzeczy. Adaptując plastyczne efekty tego rozkładu, korozji, na potrzeby idei swojej sztuki – jak wszystkie idee bezcielesnej, więc pozamaterialnej i pozaczasowej – wygrywa z przemijaniem. Mając cały czas świadomość, że jest to tylko chwilowe zwycięstwo – cóż bowiem pozostanie z idei i sztuki, gdy korozja i rozpad pochłoną materię, w której się ucieleśnia?
Stanisława Zacharko