Dobiega końca wystawa Elvina Flamingo #PierwszyKrokNaZiemi. Z jakimi pytaniami nas pozostawiła? Z jakimi przemyśleniami i wnioskami?
Po pierwsze, ekspozycja ta nie pozwoliła się sprowadzić do prostego doświadczenia oglądania. Swoich odbiorców zmuszała do czytania, słuchania, śledzenia i interpretowania wątków. Wiele także wymagała — dociekliwości, otwartości na nowe i inne, wewnętrznej przestrzeni na odmienny punkt widzenia oraz odmienne doświadczenia, umiejętności stawiania pytań — na przykład o aktualne znaczenie sztuki.
Czy nadal coś przedstawia? Czy raczej inicjuje procesy, testuje hipotezy naukowe i stwarza warunki do myślenia i refleksji? W tym sensie wystawa wpisała się w szerszą zmianę rozumienia sztuki w XX i XXI wieku. Od dawna nie chodzi już wyłącznie o dzieło jako obiekt. Punkt ciężkości przesunął się na proces, z formy na relacje, systemy i zależności, z dominacji medium na stan postmedialny, w którym sztuka nie musi być już przypisana wyłącznie do malarstwa, rzeźby czy grafiki. To pole, w którym pojawia się także pojęcie postsztuki — przekroczenia samej kategorii sztuki jako osobnego, odizolowanego obszaru. Biologiczność w sztuce i na tej wystawie występuje zarówno jako medium, jak i narzędzie rozumienia świata.
Wystawa Elvina Flamingo bardzo wyraźnie pokazała tę zmianę. Artysta nie tylko tworzy, ale też bada, eksperymentuje, testuje, docieka. Proces staje się równie ważny jak efekt. Praktyka artystyczna zaczyna przypominać laboratorium. Nie chodzi jednak o ilustrację nauki ani o estetyzację badań. Chodzi o sztukę jako równoległy system poznawczy — generujący pytania i pozwalający pokazać to, czego nie da się wyrazić specjalistycznym językiem naukowym.
Takie podejście znajduje wyraz w projekcie „Nowa metoda diagnozowania schizofrenii i choroby afektywnej dwubiegunowej z próbki krwi”, przygotowanym we współpracy z Gdańskim Uniwersytetem Medycznym. Projekt wychodzi od naukowej analizy materiału badawczego pobranego od 90 osób i otwiera pole namysłu nad relacją między ciałem, zdrowiem psychicznym, technologią oraz diagnostyką. W przypadku tego projektu sztuka wchodzi w obszar nauki i pyta, czy artysta może być badaczem, a praktyka artystyczna może wytwarzać wiedzę.
Drugim ważnym obszarem wystawy jest bioart i charakterystyczna dla Elvina Flamingo praca z żywymi organizmami, mikroświatami i systemami biologicznymi. Dzieło sztuki przestaje być zamkniętą formą. Staje się procesem biologicznym, który trwa, rozwija się i pozostaje we współzależności z otoczeniem. W centrum nie ma już człowieka jako dominującego podmiotu.
To właśnie w tym kontekście należy odczytać projekt „Dekapitacja ewolucji — Nowa ewolucja”. Praca — rozwijany pod opieką naukową prof. dr hab. Eligii Marii Szewczyk z Katedry Biologii i Biotechnologii Farmaceutycznej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi — który koncentruje się na mikroorganizmach zdolnych do przetrwania w warunkach granicznych. W centrum tego projektu znajduje się mała lodówka, a w niej jedenaście zdolnych do życia mikroorganizmów — archeonów, bakterii, grzybów. Mikroświat staje się głównym bohaterem. „Dekapitacja ewolucji — Nowa ewolucja” podważa nasz nawyk patrzenia na świat wyłącznie z ludzkiej perspektywy. Zamiast historii o człowieku jako centrum wszystkiego dostajemy opowieść o życiu jako procesie znacznie starszym, bardziej złożonym i bardziej odpornym niż nasza własna cywilizacja.
Z tą perspektywą łączy się również projekt „Pragnienie bycia częścią rdzennej kultury: Sztuczny oddech. Pierwotny dźwięk. Pierwszy krok na Ziemi”, będący zapowiedzią instalacji obiektowo-dźwiękowej, której centralnym elementem ma być robot-tetrapod — kinetyczna rzeźba odwołująca się do śladów tetrapoda z Zachełmia, datowanych na 395 milionów lat, czyli do pierwszego naukowo potwierdzonego kroku kręgowca na lądzie. Praca stawia pytanie o potrzebę odzyskania rdzennej wrażliwości w świecie dążącym do osiągnięcia sztucznej wrażliwości. Tetrapod ma „oddychać” i wydobywać dźwięki z trzech instrumentów o długiej tradycji — aborygeńskiego didgeridoo, polskiej ligawki i tureckiego talerza — wykorzystując do tego pompy powietrza, silikonowe wargi i silniki. W ten sposób projekt łączy geologiczną prehistorię życia, technologię, rzeźbę kinetyczną i sztukę dźwięku, budując opowieść o pradawnym geście wyjścia na ląd i o współczesnej potrzebie ponownego wsłuchania się w to, co pierwotne.
Ten wymiar krytyczny można odczytać także przez pojęcia biopolityki i biowładzy, rozwijane przez Michela Foucaulta. Jeśli współczesność coraz mocniej zarządza życiem — ciałami, populacjami, zdrowiem, procesami biologicznymi — to prace Elvina Flamingo pokazują właśnie te mechanizmy. Technologia nie jest tu neutralna. Może być narzędziem opieki, ale może też stać się narzędziem kontroli. W takim ujęciu sztuka nie tylko bada życie, ale również ujawnia sposoby, w jakie życie jest organizowane, klasyfikowane i nadzorowane.
W ten sposób zmienia się również perspektywa patrzenia na człowieka. Nie jest on już centrum świata ani najwyższą miarą sensu, ale jednym z elementów większego układu zależności. Wystawa #PierwszyKrokNaZiemi konsekwentnie przesuwa uwagę z indywidualnego podmiotu na procesy, relacje, systemy i współistnienie. Dlatego ma na uwadze nie tylko tematy biologii czy technologii, ale także zmianę sposobu myślenia o sztuce.
Ostatecznie wystawa Elvina Flamingo pokazała sztukę jako pole relacji, pole badawcze i pole krytyki. Nie jako zamknięte dzieło, ale jako dynamiczny układ zależności. Nie jako czystą formę, ale jako praktykę poznawczą. Nie jako dekorację, ale jako narzędzie myślenia.
I właśnie dlatego zostawia nas z najważniejszym pytaniem: czy po tej wystawie nadal myślimy o sztuce tak samo?
Porozmawiamy o tym w sobotę 28 marca o godzinie 11.00 podczas oprowadzania kuratorskiego z udziałem dr Macieja Zdanowicza z Instytutu Sztuk Wizualnych Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.




