Wojciech Gepner

Grace # Land – Fotografia

Zapraszamy na wernisaż fotografii Wojciecha Gepnera pt. Grace # Land – wrażliwego ilustratora otaczajacego świata. Projekt GRACELAND – nie ma nic wspólnego ani...

Galeria Dolna

Rozpoczęcie: 10 października 2014, g. 18:00
Zakończenie: 31 października 2014

Zapraszamy na wernisaż fotografii Wojciecha Gepnera pt. Grace # Land – wrażliwego ilustratora otaczajacego świata.

Projekt GRACELAND – nie ma nic wspólnego ani z Elvisem Królem, ani z Paulem Simonem. Chociaż można by się zastanowić jak wyglądałby świat, gdyby pierwszy miał swoją posiadłość pod Ostrołęką, a drugi zamiast w Południowej Afryce, szukałby inspiracji na Górnym Śląsku…
GRACELAND to po prostu i dosłownie (GRACE: wdzięk i LAND: kraj) „kraj pełen wdzięku”. I nie chodzi tu wcale o powierzchowne piękno, czy podbitą blichtrem urodę, ale właśnie o czystą i najprawdziwszą – choć czasem naiwną, a czasem chropowatą – grację. Urok rejestrowanych na zdjęciach miejsc wynika z ich autentycznej niezwykłości, wykreowanej – mniej lub bardziej –przemyślanym działaniem człowieka. Fotografie dokumentują próby upiększania, ubarwiania, lub ulepszania rzeczywistości „na własną rękę”. Próby te bywają bardziej lub mniej udane, przeważnie nieporadne, rozbrajające szczerością i kulawe, ale nie o efekt tutaj chodzi, tylko o pierwotny zamiar. Ważne jest, że ich autorzy próbowali świat poprawić, a niektórzy nawet zapewne NAPRAWIĆ. I to Im właśnie, Naprawiaczom Świata, ten cykl dedykuję, bo choć niezręczni, niezgrabni i – jak się dzisiaj mawia – nieprofesjonalni w tym co robią, pozostają autentyczni.
Plastik i tandeta zalewają nas w niewiarygodnym tempie, ale dzięki domorosłym „kreatorom rzeczywistości”, od czasu do czasu, tu i ówdzie, trafia się jeszcze jakaś pozbawiona sztampy perełka – prawdziwa, szczera i pełna autentycznego wdzięku.
Zdjęcia do cyklu GRACELAND powstają głównie w małych miejscowościach całej Polski. Cykl nie ma żadnych ograniczeń geograficznych i stale się rozwija. Tak naprawdę, mam nadzieję, że to dopiero początek i najlepsze dopiero przede mną. Wierzę w nieograniczoną fantazję domorosłych architektów naszego krajobrazu. I życzę im, sobie i nam wszystkim nieustawania w twórczych wysiłkach 🙂
Wojciech Gepner

GRACELAND
Celowe i świadome rozplanowanie przestrzeni życiowej współczesnego człowieka wzbudza zachwyt mieszkańców oraz turystów zwiedzających uporządkowane centra urbanistyczne wielkich miast. Na ich granicach, na obrzeżach cywilizacji czai się obszar biedy, bylejakości i brzydoty. Przedmieścia są wypełnione przypadkowym i nieuporządkowanym zestawem budynków, budyneczków, pawilonów handlowych, baraków, budek i przybudówek. Wznoszone bez planów oraz zatwierdzeń władz administracyjnych, obszary peryferyjne tworzą swoiste panoptikum form i kształtów przeżytych, a często ułomnych i wykoślawionych. Urocze archiwum niepokoju. Przypadkowość występowania oraz bogactwo form owych tworów „radosnej samowoli budowlanej” zamieniają te obszary w krainę interesującą, a nawet fascynującą. Jest ona miejscem życia, pracy, odpoczynku i przebywania uboższej części społeczeństwa. Ambitne jednostki podejmują trud upiększenia specyficznej infrastruktury, a ich działania kształtują przestrzeń miejskiej enklawy w sposób niezgrabny i mało udatny. Powstają „dziwolągi” budowlane, często okraszone dziełami samorodnej twórczości malarskiej i epistolograficznej. Kicz miesza się z realem tworząc jedyny w swoim rodzaju konglomerat piękna i brzydoty. Mało efektowne przedstawienia rzeczywistości podlegają pogłębionej degradacji.
Obszar wielkomiejskich slumsów odkrył przed laty mistrz obszarów peryferyjnych – Wojciech Gepner, zachwycił się owym „grajdołkiem” cywilizacji, rozpoczął świadome poszukiwania tematów do fotografowania, a wreszcie uczynił z wielkomiejskich peryferii główny temat swojej twórczości. Artysta uprawia fotografię dokumentalną o wyraźnych aspektach socjologicznych. Śledzi z uwagą kształty świata odchodzącego w przeszłość. Otacza je uczuciem przyjaźni, ciepła i zrozumienia. Dostrzega i usprawiedliwia brak środków finansowych, który wykoślawia naturalną potrzebę upiększenia najbliższego otoczenia. Prezentuje postawę konesera i badacza, ale również jest kreatorem tej rzeczywistości w swojej sztuce.
Bowiem swoją wybraną krainę piękna Wojciech Gepner wypełnia elementami estetyki. Pochodzą one z wnętrza artysty oraz wynikają z doświadczeń kilkuletniego okresu jego współpracy z tematem. Swoje krajobrazy twórca nasyca klimatem oraz nastrojem romantycznym. Poszukuje i w pełni wykorzystuje stany ekstremalnego oświetlenia krajobrazu, często fotografuje przy wschodzie i zachodzie słońca, w momencie, gdy promienie światła ślizgają się po powierzchni przedmiotów, wnosząc aurę niezwykłości i tajemniczości do opowieści o banalnym kiosku, czy atrapie samochodowego „emeryta”. Magiczne światło wydobywa i podkreśla tajemnicę skrywaną przed okiem przypadkowego widza, a otwierającą się przed wrażliwym obserwatorem. Artysta wykorzystuje do maksimum środki wyrazu zastane w miejscu fotografowania, mając na uwadze fakt, że może nie powtórzyć się szansa na ponowne utrwalenie widoku. W przypadku, gdy w terenie brakuje poszukiwanego nastroju, artysta komputerowo koryguje układ tonalny fotografii, często przyciemnia błękit nieba aż do uzyskania posępnej wizji pejzażu. Niekiedy twórca przyciemnia niebo i ziemię, pozostawiając jaśniejszy temat główny (na przykład budynek), który na ciemniejszym tle jarzy się pełnią własnego, autonomicznego światła.
W odnajdywaniu swoistej scenografii, typowej dla głębokiej prowincji, ważne miejsce przypada dzikiej, samowolnej zabudowie. Nietypowe w wyglądzie i dziwnie usytuowane bryły budowli, niespokojne zestawienia płaszczyzn oraz detale architektoniczne „do niczego nie służące”, w sposób zasadniczy i arbitralny konstytuują ten surrealistyczny krajobraz, zapowiadając jego nieodległe unicestwienie. Wrażenie nicości potęgują zniszczenia struktury budowlanej, zaniedbania i poniechania, a w szczególności brak właściwej opieki oraz remontów budynków i budek. Obraz zdegradowanej struktury budowlanej prowadzi tą krainę do nieuchronnej katastrofy. Zdumiewa prowizoryczna forma oraz ilość pawilonów i budek zaopatrzonych w dokładne informacje i reklamy handlowe, jak na przykład: „Coca Cola u Jerzego. Non stop”, „HAM szyneczka”, „F jak frytka”, „Zapiekanki z pieca”, „W sprzedaży cielęcina”, czy tajemnicze hasło „Zakuwanie węży”. Osobnym tematem są (liczne) budki „SEX SHOP”.
Cechą charakterystyczną obszarów peryferyjnych jest powszechne występowanie napisów, haseł i szyldów. Niekiedy inskrypcje określają dowcip sytuacyjny, a ich przypadkowe sąsiedztwa ewokują niezamierzony humor. Na szczycie kamienicy hasło wzywa: „Pomaluj swój świat”, a na tle rozległych pól uprawnych stoi kapliczka otoczona kikutami ściętych drzew oraz hasło – wezwanie: „Uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony ty i twój dom”. Dodatkowym i smacznym uzupełnieniem obserwacji są (oczekujące na satyryka) niszczejące napisy i złuszczające się litery, często uniemożliwiające odczytanie przesłania.
W zapomnianych dzielnicach nie brak unikalnych obiektów małej architektury, jak na przykład: płot drewniany z deskami pomalowanymi różnokolorowymi farbami, betonowy płot zielono-różowy otaczający piaskownicę o ciemnozielonych bokach, ogrodzenie wykonane ze zużytych opon samochodowych, czy nawet grób motocyklisty „Tonny Boy” z czerwonym krzyżem, na którym zatknięto kask kierowcy. Przestrzeń Gracelandu ozdabiają dzieła wyczarowane przez amatorów twórczości plastycznej „z niczego”. Pięć gęsi (namalowanych na płytach i wyciętych) idzie w gęsim szyku po seledynowej trawie. Nie lada wyobraźni wymagało powyginanie, przycięcie i pomalowanie opon samochodowych, które zamieniły się w stadko krokodyli. Odrealnione komputerowo obrazy nawiązują do doświadczeń surrealistów. Jeszcze wyraźniej, twórczości nadrealnej hołdują „Obrączki ślubne”, rzeźby wykonane ze zużytych opon samochodowych, ozdobionych falbankami czerwono-białymi. Te i temu podobne twory ozdabiają ogródki przydomowe.
Ważnym elementem tego umierającego świata jest samochód. Wnosi on w strukturę Gracelandu akcenty nowoczesności, występując niekiedy – na zasadzie kontrastu – w labiryncie bud, kiosków i ogródków działkowych, a niekiedy – jako bezużyteczna atrapa – spędzając emeryturę wbudowany w ściany dziwolągu „altanowego”. Twórca dostrzega również inne elementy kojarzące się ze współczesnością przedmieścia: słupy energetyczne, przewody elektryczne czy stacje transformatorowe. Nigdy nie są one elementami pierwszego planu, z reguły wypełniają tło fotografii. Postępuje stopniowa degradacja struktury wizualnej tej unikalnej krainy piękna. W pamięci pokoleń pozostanie jej wizerunek utrwalony na zdjęciach oraz dzieło fotograficzne, ukształtowane przez głębokie przeżycie artystyczne i wrażliwość twórczą Wojciecha Gepnera.

Paweł Pierściński