Ryszard Czernow

Martwe z natury – odsłona 2/2

Biuro Wystaw Artystycznych w Kielcach i Fundacja im. Kieleckiej Szkoły Krajobrazu zapraszają na wernisaż wystawy fotografii Ryszarda Czernowa „Martwe z natury” – odsłona...

Galeria Górna

Rozpoczęcie: 25 marca 2022, g. 18:00
Zakończenie: 29 kwietnia 2022

Biuro Wystaw Artystycznych w Kielcach i Fundacja im. Kieleckiej Szkoły Krajobrazu zapraszają na wernisaż wystawy fotografii Ryszarda Czernowa „Martwe z natury” – odsłona 2/2, który odbędzie się 25 marca o godz. 18.
Wystawa odbywa się w ramach I Festiwalu Fotografii FOTOPERYFERIE.

W kilkudziesięciu pracach, jakie powstawały do chwili obecnej, czyli końca 2021 roku, zarysowuje się obraz świata wanitatywnego, świata zagrożonego zagładą, który znika lub już zniknął, po którym pozostały jedynie resztki. Jest tu także widoczny hołd oddany światu fauny i flory, porównanych i stopionych ze sobą w ich melancholijnym pięknie. Do wystawy w galerii FF w Łodzi
w 2016 roku artysta użył fragmentu z Traktatu o manekinach albo Wtóra Księga Rodzaju Bruno Schulza jako motta na temat siły nieożywionej materii w znaczeniu nieskończonego jej trwania, ale także o znaczeniu jej
utajonej siły. Waśnie kategorie nostalgii i melancholii są tu adekwatne do opisu tych niebanalnych realizacji. Tak, jak ponad sto lat temu Stanisław Wyspiański w swej twórczości pokazywał umieranie kwiatów i pejzażu, a ostatecznie także swoje, to w cyklu Martwe z natury dostrzegam przede wszystkim dwa pierwsze znaczenia. Widoczny jest tu żal za tym, co nieustannie umiera, ale jest to żal bez popadania w rozpacz, próba, ale jakże przekonująca, pokazania tego, co po nas zostanie. Żal nam naszego dotychczasowego cielesnego życia, które z winy człowieka zbliża się do katastrofy, albo już ona nastąpiła. Pytanie brzmi, ile przetrwa ludzkość przy tak zaawansowanej technologii, nad którą nikt nie panuje w sensie przewidywania jej skutków. Liczy się tylko zysk ekonomiczny oraz ekonomiczna władza nad światem…. Oczywiście tego wyścigu nikt nie jest już w stanie zatrzymać.
Ale na koniec powróćmy do sztuki. Dla krytyki artystycznej zawsze ważne jest diagnozowanie i przewidywanie tego, co może wyniknąć z analizowanej wystawy, zbioru prac. Dla historii, przynajmniej tej z ducha modernistycznej, liczy się określone znacznie, hierarchizowanie i wytyczanie linii znaczeń i odniesień. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że cykl Martwe z natury w polskim obrazowaniu cyfrowym końca drugiego
dziesięciolecia XXI wieku jest bardzo ważny. Mam nadzieję, że artysta znajdzie zarówno zrozumienie, jak i akceptację, oraz adeptów, który podążą wytyczoną przez niego drogą artystyczną.
W cyklu Martwe z natury artysta ukazuje fragmentarycznie widziane piękno o melancholijnym znaczeniu, przekraczając formułę konwencjonalnej fotografii z określonym miejscem i czasem. Oczywiście taki rodzaj obrazowania możemy określić mianem postmodernistycznego, ale jednocześnie wskazać, że tego rodzaju obrazy istniały w zakresie fotografii nazywanej abstrakcyjną, czy w tradycji fotomontażu i oczywiście malarstwa abstrakcyjnego.
W obecnym rozwoju twórczym Czernowa dominuje tradycja związana zfotomontażem elektronicznym, reprezentowana przez cykl Martwe z natury. Mamy tu do czynienia z obrazowaniem fragmentaryzującym i programowo płaskim, przejętym z tradycji malarstwa abstrakcyjnego, które w formule Wasyla Kandyńskiego, Kazimierza Malewicza, a zwłaszcza Władysława Strzemińskiego zakładało maksymalne uproszczenie płaszczyzny obrazu i jego jednoczesną iluzję. Te kategorie płaskości i iluzji obrazu są dominantą w całości cyklu Czernowa.
Oczywiście u Strzemińskiego była to iluzja ruchu i wyjścia poza ramy obrazu, natomiast u Czernowa jest bardziej literacka, sięgająca do tradycji siedemnastowiecznego malarstwa. Właśnie myślenie malarstwem jest
tu decydujące, nie zaś fotografia czy montaż. Obok realistyczno/ekspresjonistycznych form decydujący jest kolor, ponieważ stanowi indywidualną a przede wszystkim przemyślaną, manualną ingerencję w każdy obraz.
Trudno odpowiedzieć, jaki stan rzeczywistości oglądamy. Czy jesteśmy już „po” katastrofie, czy jeszcze mamy szansę, a prace Czernowa są przestrogą przed nią. Spreparowane gady, płazy czy chrząszcze, choć niektóre
z nich wyglądają na żywe istoty, są znakiem pragnienia trwania życia, nawet w jego mikroskopijnym wymiarze. Wszytko jednak ulega deformacji i (nie)ustannej przemianie w wyniku katastrofy – napisał kurator projektu Martwe z natury Krzysztof Jurecki.