TOLERANCJA

wystawa poplenerowa Międzynarodowego Pleneru Malarstwa i Wikliny Artystycznej w Arboretum w Bolestraszycach...

Galeria Piwnice

Rozpoczęcie: 8 lutego 2013, g. 17:30
Zakończenie: 3 marca 2013

X Międzynarodowy Plener Wikliniarsko-Malarski

UCZESTNICY PLENERU:

Vladimir Balyberdin
Galina Diugowskaja
Stanisław Dziubak
John Joseph Graham
Urlika Hembjer
Aleksandra Herisz
Tetiana Jagodkina
Daniel Ludwiczuk
Krzysztof Makowski
Małgorzata Pabich
Elżbieta Piórecka
Narcyz Piórecki
Aneta Pliszka
Maria Polakowska-Prokopiak
Ariunbold Sundui
Atanaska Tassart
Gennadij Titov
Stanisława Zacharko
Aleksandra Zuba-Benn
Teresa Żebrowska

Artyści z różnych części Europy, spędzający twórczo czas na
warsztatach i plenerach plastycznych, od dawna są stałym letnim zjawiskiem w
gościnnym arboretum w Bolestraszycach. Przyciąga ich już sam kontekst
kulturowego palimpsestu pogranicza, bliskość bogatych w zabytki miast
Przemyśla i Lwowa oraz niezwykle inspirujące, historyczne miejsce wsi
i pałacyku Bolestraszyce, niegdysiejszej posiadłości Piotra Michałowskiego,
najwybitniejszego malarza polskiego romantyzmu. To, dopełnione pięknem
unikalnej, starannie pielęgnowanej przyrody, towarzystwem równie
inspirujących, twórczych indywidualności, atmosfera tworzona przez
dyrektora i artystę zarazem, Narcyza Pióreckiego, i wiklina – jako główna
materia plastyczna – czyni bolestraszyckie spotkania wyjątkowymi. Nie dziwi
więc, że Leszek Żebrowski, kurator międzynarodowego pleneru, objętego
nobilitującym patronatem Konsulatu USA w Krakowie, tu właśnie zaprosił
swoich gości. Wzbogacili oni swoją obecnością i działaniami twórczymi
formułę 10. edycji pleneru „Wiklina w Arboretum”, prowadzonego,
tradycyjnie, przez jego pomysłodawcę i kuratora, Stanisława Dziubaka. Obu
kuratorom wspólnie udało się zgromadzić 20 artystów z Europy: Polski,
Ukrainy, Szwecji, oraz z tak odległych krajów, jak Stany Zjednoczone
i Mongolia. Dzięki temu plener zyskał miano nie tylko międzynarodowego,
lecz także międzykontynentalnego.
Tematem artystycznych działań wszystkich uczestników stała się
trudna idea tolerancji. Jakkolwiek wpisana trwale już w samą koncepcję
wspólnego, twórczego przebywania ze sobą wielu, często bardzo różnych
i z różnych środowisk wywodzących się indywidualności, okazała się
pojęciem trudnym również do zdefiniowania językiem form plastycznych.
Zapewne dlatego też tolerancja – mieszcząca się w sferze emocji oraz
niejednokrotnie wzmożone emocje generująca – jako temat artystycznych dzieł
przejawiła się także w formie ekspresji malarskich wypowiedzi. Wydaje się, że
wśród nich najbardziej czytelne treściowo przesłanie ujęte jest w znakomitych
kompozycjach Ulriki Hembjer. Ich głównymi formami są płaskie,
uproszczone, sylwetowo potraktowane abstrakcyjnie wielobarwne, mijające
się, ukazane z profilu postacie ludzi, zwierząt i ptaków. Niektóre z nich mają
domalowane wychodzące z ust, pysków i dziobów zarysy komiksowych
„dymków”, sugerujących rozmowę. „Dymki” są puste – to porozumienie bez
słów, na poziomie akceptacji – i tolerancji – innych żyjących istot. To samo
przesłanie zdaje się zawierać „Autoportret z ptakiem” kuratora, Leszka
Żebrowskiego, swobodnie czerpiącego z dokonań pop-artu. W natłoku form,
spontanicznych w charakterze obrazów Johna Josepha Grahama również
można rozpoznać powtarzające się, nakładające na siebie i równoprawnie
współegzystujące w jednej przestrzeni, zarysy postaci ludzi i zwierząt.
Dopełnione rozżarzoną mocnymi kolorami dźwięczną paletą barw mają rangę
mocno indywidualnego zapisu emocji artysty. Wiele ekspresji ujętych jest
także w stylizowanych, szkicowo lekkich, orientalnych obrazach Ariunbolda
Sundui . Mongolski artysta zilustrował w nich legendę o zielonym koniu – jako
symbolu tolerancji dla inności. Tetiana Jagodkina, zarówno w swoich
pracach wykonanych z wikliny, jak i w efektownych, lekko malowanych
obrazach, nawiązała do literackich określeń powiązanych ze słowem
„tolerancja”: stąd wiklinowe „fale tolerancji” czy „rosnąca tolerancja”
w postaci bujnej zieleni jej malarskich prac. Podobnie – w koegzystencji
splątanych pnączy, gałęzi i traw – rozpoznał metaforę wiodącego plenerowego
tematu Krzysztof Makowski. Językiem innej malarskiej konwencji posługuje
się Teresa Żebrowska: jej prace to, nasycone tajemnicą symbolicznych
odniesień, subtelne i piękne, stylizowane figuratywne obrazy, wysmakowane
w warstwie kolorystycznej, pełne formalnych niedopowiedzeń
i interpretacyjnych wieloznaczności. Tolerancyjnie otwarte na wszelkie
podświadome i świadome skojarzenia. Natomiast Atanaska Tassart
zakodowała swoje plenerowe przeżycia i przemyślenia całkowicie
abstrakcyjnym rytmem kolistych, barwnych form. Również abstrakcyjne, choć
zawierające wyraźne inspiracje organicznym światem roślin, są lekkie
i „powietrzne” oryginalne obrazy Narcyza Pióreckiego. Ich autor łączy
w swoich pracach wiedzę i zrozumienie świata przyrody z wrażliwością
i emocjonalnością artysty, popierając to imponującym doświadczeniem w obu
tych dziedzinach.
Pozostali artyści próbowali tematyczną ideę tolerancji wyrazić za
pomocą przestrzennych aranżacji wykonanych z wikliny. Niektórzy odwołali
się do związanych z nią gestów i znaków. Gennadij Titov wykonał wielką,
otwartą dłoń, która w geście przywitania i jednocześnie sygnalizowania
przyjaznych zamiarów wyłania się z parkowego stawu. Z kolei wszystkie
perfekcyjnie wyplecione kompozycje kuratora Stanisława Dziubaka oparte są
na motywach trzech ciasno splecionych ze sobą form. Jedna z nich, wykonana
z trójkolorowej wikliny, przypomina trzy ludzkie, objęte ramionami, postaci.
Inaczej rozwiązała formalnie problem artystka Aleksandra Zuba-Benn.
Jej abstrakcyjne niskie wiklinowe rzeźby wyginają się miękko, „pokojowo”,
robiąc w swojej strukturze miejsca dla obcego, drewnianego elementu.
Podobną drogą – koegzystencji materii i form – podążają także Aleksandra
Herisz, łącząc w spójną, konsekwentną całość tak różne materiały, jak wiklina
i szkło, oraz Daniel Ludwiczuk, rzeźbiarz używający do konstruowania
swoich efektownych i zaskakujących, surrealistycznych w charakterze,
kameralnych rzeźb wtórnie użytych fragmentów różnych metalowych
przedmiotów. Natomiast intencją przestrzennej kompozycji Stanisławy
Zacharko, złożonej z rytmów kilkudziesięciu wiklinowych warkoczy, jest
zaakcentowanie, poprzez uniwersalizm tego znanego we wszystkich kulturach
świata sposobu splatania włosów, podstawy tolerancji: przekonania o równości
wszystkich nacji wobec siebie nawzajem.
Kreacje pozostałych artystów trudno wyposażyć w konkretną treść
i interpretacje, zachwycają one natomiast różnorodnością i efektownością
formalną. Należą do nich znakomite, lewitujące w przestrzeni wiklinowe
ogromne „kapelusze” Galiny Diugowskaja i Vladimira Balyberdina.
Wiklinę i jej giętkość – a zarazem linearyzm – wykorzystały do stworzenia prac
o bardziej rysunkowym, niż przestrzennym charakterze: Maria Polakowska-
Prokopiak w swojej aranżacji powstałej z kilku delikatnych, drabinopodobnych
kształtów, Elżbieta Piórecka w zgeometryzowanej,
wyrafinowanie ascetycznej, abstrakcyjnej ażurowej kompozycji oraz Aneta
Pliszka, której płaskie, organicznie splątane formy dopełnia efektownie
rzucany przez nie cień. W przestrzeń sztuki nowych mediów weszła
Małgorzata Pabich, tworząc oryginalną, świetlną instalację materializującą
się w drewnianej beczce wypełnionej wodą.
Wszystkie efekty wiklinowo-malarskiego pleneru w arboretum
w Bolestraszycach, jak każde spotkania tego typu, trudne są do ocenienia od
razu. Wspólnie przeżyte chwile – w atmosferze całkowitej, plenerowej
tolerancji – a także programowych rozważań nad jej istotą, rolą i ważnością
zapewne niejednokrotnie zaznaczą swój wpływ w twórczości uczestniczących
w nim artystów. Natomiast wymierne jego rezultaty w postaci powstałych
dzieł, prezentowane zarówno w przestrzeni parku Arboretum, jak i na
wystawie poplenerowej, można ocenić, przemyśleć – i dotknąć swoimi
emocjami – już teraz. Do czego zapraszają artyści i organizatorzy.

Stanisława Zacharko