Nieskończoność / Infinity – Instalacja

Zapraszamy na wernisaż instalacji Marka Radke „Nieskończoność / Infinity”, dnia 12 czerwca piątek o godz. 18:oo do Galerii BWA w Kielcach, ul. Kapitulna 2.

Na kartach Krytyki czystego rozumu” Immanuel Kant zapytywał o przedmiotową ważność kosmologicznej idei początku, a więc, czy świat posiada początek w czasie, czy też takiego początku nie posiada i w odniesieniu do czasu jest nieskończony. Ponieważ antytetyka jest antytetyką, idee transcendentalne trwają w równowadze, dopóki jednak pozostajemy na gruncie fenomenalnym i płaszczyźnie zjawisk, jedyną prawomocną pozostaje dana przez rozum zasada, iż każde zjawisko ma swoją przyczynę. Dochodzi się w ten sposób do regresus ad infinitum, a minimalnym wnioskiem okazuje się ten, iż nie ma niczego takiego w rozumie, co by zmuszało do przyjęcia tezy o ostatecznym uwarunkowaniu świata. To samo można napisać o przestrzeni. Warto mieć przy tym na uwadze, że po okresie dominacji koncepcji Wielkiego Wybuchu, współczesna fizyka i kosmologia poważnie rozważa jako prawdopodobny model wszechświata nieograniczonego, bez końca i początku.

Jedyne, co staje naprzeciw idei nieskończonej przestrzeni, to jej absurdalność i ograniczenie wyobraźni, która przedstawia sobie nieskończoność w postaci abstrakcyjnej negacji ograniczenia, jako wizualną pustkę. Jest to zatem przestrzeń bez przestrzeni, bo abstrakcyjne nieograniczenie, które jest jednolicie nieskończone i puste, przedstawia się wyobraźni tylko jako nicość, do której aplikuje się trójwymiarowość jako abstrakcyjne określenie – nie przekłada się ono bowiem na jakościowe wyobrażenie i odczucie. Tłumaczyć to może fakt, że nasz aparat poznawczy nieustannie spotyka się z granicami i zamkniętą przestrzenią, a nieskończoności nie da się doświadczyć, tak jak nie sposób zobaczyć nieskończenie wielkiego obrazu – nawet niebo ogranicza horyzont, dlatego było ono raczej reprezentacją nieskończoności, niż jej doświadczeniem. Synteza, która dokonuje się w percepcji zmysłowej jak i wyobraźni posiada bowiem swoje ramy. Kiedy się je przekracza, dochodzi się do abstrakcyjnej negacji poprzez przedrostek nie – jak nie-ograniczony i nie-skończony.

Doświadczenie przynależy tymczasem do obszaru granic i ograniczeń. Dlatego jesteśmy wobec nieskończoności bezbronni. Nie możemy jej przedstawić. Możemy ją co najwyżej reprezentować, sugerować, lub dowodzić. Szczególnie jeśli mówimy o nieskończonym czasie, czy nieskończonej przestrzeni.

O wystawach-instalacjach Marka Radke można na tym tle napisać, że mieszczą się gdzieś „pomiędzy”. Mamy tu do czynienia ze sztuką abstrakcyjną, z zasady nieprzedstawiającą. Z drugiej jednak strony przedstawia się tutaj nieprzedstawialne, czyli nieskończoność, nawet jeśli nie jest to przedstawienie w sensie ścisłym, lecz reprezentacja. Marek Radke od wielu lat zajmuje się właśnie kreowaniem przestrzeni, które reprezentują i tworzą sytuacje nieograniczenia. Widać to doskonale w instalacjach wykorzystujących oświetlenie UV i fluorescencyjne farby, gdzie z jednej strony ogrywa się zastaną, uprzednią przestrzeń, a z drugiej strony usuwa ją, zastępując przestrzenią nową, wykreowaną na mocy napięć pomiędzy częściami instalacji. Nie ma tu uprzywilejowanej perspektywy, ani centrum kompozycyjnego, jako że centrum jest wszędzie i nigdzie.

W tym sensie sztuka Marka Radke wydarza się na styku zaprzeczeń. Bazuje na rygorystycznej kompozycji, kreując w ten sposób sytuacje przypadkowe. Usuwa zastaną przestrzeń, a jednocześnie analizuje ją i nadpisuje rytmicznie. Nie opowiada, choć z gruntu jest narracyjna. Nie jest to jednak narracyjność opowieści. To raczej narracyjność materiału, który ewoluuje kompozycyjnie, skalowo, kolorystycznie. To przesuwanie się obiektów w przestrzeni i percepcji w obiektach. Ruch tego przesunięcia oparty jest na figurach rytmicznych, których katalog nieustannie się rozrasta. Z jednej strony są to formy linearne, statyczne, horyzontalne, płaskie, symetryczne, z drugiej kompozycje wielowarstwowe, wertykalne, kinetyczne, asymetryczne, synkopowe. Wreszcie mamy do czynienia z formami trójwymiarowymi, z obrazami które wychodzą ze ściany i roznoszą się po pomieszczeniach jako małe wszechświaty.

Jeśli wszechświat jest nieskończony, to jakikolwiek element tego wszechświata będzie nieskończenie znikomy. Z drugiej strony słynne twierdzenie Cantora mówi, że jakikolwiek podzbiór liczb rzeczywistych jest równomocny całemu zbiorowi liczb rzeczywistych – tak samo nieskończony. Podobnie jest w przypadku monad Leibniza, które składają się z coraz mniejszych obiektów, równie nieskończonych, bo dzielących się w nieskończoność.

Podzbiory Marka Radke są właśnie takie. Ograniczone i nieskończone zarazem. Do tego rygorystyczne i algorytmiczne, abstrakcyjne i konkretne, obiektywne, ale i subiektywne poprzez skojarzenie z zabawką, a więc czymś, co jest przy człowieku, jako konkretność, jako coś nazwanego i własnego. Dlatego nie ma tu dramatu kosmosu, a nieskończoność Marka Radke określa się jako poręczna i udomowiona. Widać tu raczej radość aktu twórczego, polegającą na kombinatorycznym opisywaniu i kreowaniu przestrzeni, niż kombinatorykę Beckettowską, która zmierza do wyczerpania puli możliwości, do wyczerpania wszystkiego.

U Marka Radke wyczerpanie nie jest możliwe, dlatego że z założenia posługuje się on formami otwartymi. Możliwości kombinatoryczne są zatem nieograniczone. Zamiast otchłani nieskończoności, mamy tu do czynienia z radością kombinatoryki w podzbiorach nieskończoności. Konsekwencje takiej ontologii to nieprzewidywalność świata i doświadczenia. Otwartość ich struktury. Świat jeszcze się nie zaktualizował, nie zrealizował wszystkich możliwości.

Paweł Krzaczkowski
maj / may 2015

Archiwum serwisu

Wyszukiwarka